*Oczami Harrego*
-Ten dom był ostatnim miejscem w którym chciał bym się znaleźć. - mówił Niall, kiedy siedzieliśmy u mnie w domu. Mel była cała roztrzęsiona i od dłuższego czasu nic nie mówiła. Zalewała się łzami. Próbowaliśmy ją pocieszyć, jednak kiepsko nam to szło. Właśnie od tej chwili zacząłem się zastanawiać czy nie przydała by się jej jakaś przyjaciółka. Dziewczyny z dziewczynami inaczej ze sobą rozmawiają. Mel zawsze zapewniała, że Zayn czasami jej ją zastępuje. Traktowałem ją jak siostrę i obiecałem sobie, że zawsze będę jej pomagał i miałem zamiar dotrzymać tej obietnicy.
- Chcecie dzisiaj u mnie spać? - spytałem pocierając plecy Mel.
- A mamy jakieś inne wyjście? - prychnął Louis. - Do domu nie chce mi się wracać.
- Zajmuje pokój gościnny! - krzyknął Niall, wybiegając z pokoju.
- Spadaj! - odkrzyknął Louis i wybiegł za blondynem.
Zamknąłem drzwi na klucz by pogadać na osobności z Mel.
- Dobra. - usiadłem na przeciwko niej. - Mów o co chodzi.
- O nic. - westchnęła i spojrzała na coś za mną. Odwróciłem głowę. Nikogo w pokoju nie było. - I tak mi nie uwierzysz.
- Nie uwierzę, jeżeli mi nie powiesz.
- Jestem zmęczona, Harry.
- W porządku. - pokiwałem głową. - Pogadamy jutro.
Pocałowałem ją w czoło i chciałem już wyjść, gdy zawołała.
- Harry?
- Hmmm? - odwróciłem się.
Leżała już pod kołdrą.
- Zostaniesz ze mną? - spojrzała na mnie.
- Pewnie, mała. - uśmiechnąłem się i położyłem obok niej. Brunetka wtuliła się w mój bok jak dziecko.
*Dwa dni później*
W domu u Zayna jak zawsze panował nieład. Siedzieliśmy w salonie i gadaliśmy o domu, którego chyba nikt by nie polubił.
- Czytałam że mieszkała tam kiedyś dziwna rodzina. - powiedziała Mel.
- Dziwna? - dopytywał się Liam.
- Tak. Wiele osób mówiło że do mieszkającej tam kobiety przyprowadzano dzieci, w które rzekomo wstępował szatan. Była bardzo skuteczna, lecz zawsze po kilku dniach dziecko umierało.
- Być może je katowała. - wtrąciłem.
- Nie wiem, Harry. Być może masz rację.
- Ej, posłuchajcie! To może być bardzo ciekawe doświadczenie. - zaczął Zayn. - Jest dzień. Może tam pojedziemy i zbadamy ten cały nawiedzony dom? Bo to nie może być prawda żeby w nim straszyło.
- No nie wiem, Zayn...To nienajlepszy pomysł. - mruknęła Mel ze strachem w oczach.
- No weź. -namawiał ją dalej. - Przecież nie będzie tak strasznie.
- Dobra. Zgoda. Ale jedźmy tam jak najszybciej.
Były pomruki nie zadowolenia jednak wszyscy zebrali w sobie resztkę odwagi i pojechaliśmy pod mroczny dom.Dom wyglądał tak samo ponuro jak w nocy.
- Dobra mieliście racje. Ten. Dom. Jest. Upiorny. - przyznał Zayn kiedy weszliśmy na posesje.
- Nawet Keviny tu nie latają. - zauważył Louis.
Cicho weszliśmy po kamiennych schodach. Drzwi znów same się otworzyły. Zayn wszedł jako pierwszy. Gdy znalazłem się w środku zauważyłem, że coś jest nie tak. Na środku przedpokoju stało drewniane krzesło. Obok niego leżały zakrwawione sznury.
- Dobra... Tego tu nie było. - odezwał się Niall.
Chociaż na zewnątrz była piękna pogoda w domu panował mrok. Mel odłączyła się od reszty grupy i podeszła do ostatnich drzwi po prawej stronie. Przyłożyła ucho do nich i nadsłuchiwała.
W pewnym momencie nacisnęła klamkę, a drzwi zaskrzypiały. Pokój wyglądał na małą sypialnię. Duże łóżko z baldachimem, kominek dość pokaźnych rozmiarów, toaletka oraz duża szafa.
- Aaaaaaa! - wrzasnął na cały głos Louis z pokoju obok.
Wybiegliśmy jak poparzeni. Louis stał przy komódce z czymś w ręku.
- Co je... - zacząłem jednak po chwili zauważyłem co się stało.
Na komodzie leżał zakrwawiony nóż, obok niego kruk lub inny ptak a na ścianie napis: "WYNOCHA!"
Był świeży, gdyż litery jeszcze ociekały.
Po chwili przybiegła reszta naszych przyjaciół. Byli tak samo przerażeni jak my. Nagle w pokoju obok coś huknęło. Mel odważnie ruszyła sprawdzić co to było, a my razem z nią.
To co tam zastaliśmy zszokowało nas wszystkich.
-No...Tego się nie spodziewałem.-powiedziałem odgarniając włosy z oczu.
- Dobra mieliście racje. Ten. Dom. Jest. Upiorny. - przyznał Zayn kiedy weszliśmy na posesje.
- Nawet Keviny tu nie latają. - zauważył Louis.
Cicho weszliśmy po kamiennych schodach. Drzwi znów same się otworzyły. Zayn wszedł jako pierwszy. Gdy znalazłem się w środku zauważyłem, że coś jest nie tak. Na środku przedpokoju stało drewniane krzesło. Obok niego leżały zakrwawione sznury.
- Dobra... Tego tu nie było. - odezwał się Niall.
Chociaż na zewnątrz była piękna pogoda w domu panował mrok. Mel odłączyła się od reszty grupy i podeszła do ostatnich drzwi po prawej stronie. Przyłożyła ucho do nich i nadsłuchiwała.
- Co jest? - zapytałem.
- Ććśśśś. - położyła palec na ustach.W pewnym momencie nacisnęła klamkę, a drzwi zaskrzypiały. Pokój wyglądał na małą sypialnię. Duże łóżko z baldachimem, kominek dość pokaźnych rozmiarów, toaletka oraz duża szafa.
- Aaaaaaa! - wrzasnął na cały głos Louis z pokoju obok.
Wybiegliśmy jak poparzeni. Louis stał przy komódce z czymś w ręku.
- Co je... - zacząłem jednak po chwili zauważyłem co się stało.
Na komodzie leżał zakrwawiony nóż, obok niego kruk lub inny ptak a na ścianie napis: "WYNOCHA!"
Był świeży, gdyż litery jeszcze ociekały.
Po chwili przybiegła reszta naszych przyjaciół. Byli tak samo przerażeni jak my. Nagle w pokoju obok coś huknęło. Mel odważnie ruszyła sprawdzić co to było, a my razem z nią.
- Ten dźwięk dochodzi z... - podeszła do szafy.
- Na pewno tego chcesz? - dopytywałem się.
- Tak. - pociągnęła za drzwiczki.- Na pewno tego chcesz? - dopytywałem się.
To co tam zastaliśmy zszokowało nas wszystkich.
-No...Tego się nie spodziewałem.-powiedziałem odgarniając włosy z oczu.
W następnym rozdziale dowiemy się co znajdowało się w szafie i czego dowiedzą się nasi bohaterowie...
Prrzy tym rozdziale pomagała mi moja najukochańsza przyjaciółka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz