środa, 30 października 2013

Rozdział 4 "Dziewczyna rodem z piekła"

- Hej, kim jesteś? - przykucnęła Mel przy dziewczynie, której twarz zakryły długie brązowe włosy. Ręce oblane miała krwią.Widać było, że się nas boi.
- Hej. Nic ci nie zrobimy. - mruknęła coś pod nosem i odsunęła się od nas.
- Co powiedziałaś?
- Ona was zabije... - odparła cicho podnosząc wzrok.
- Ale kto? - dopytywała się Mel.
- Melisso, chodź. Zabierzemy ją stąd. - złapałem ją za ramię.
Dziewczyna pokiwała głową i wstała.
- Posłuchaj mnie. Zabieramy cię stąd. - chciałem wziąć ją na ręce, jednak ta wyskoczyła z szafy jak poparzona.
- Zo.. zostawcie mnie. - syknęła po czym dodała szeptem. - Ona mnie znajdzie, znajdzie mnie wszędzie. - z kącika jej oka zaczęła płynąć krew.
Wszyscy byliśmy zszokowani. W głowach krążyło zapewne tyle pytań. Nagle dziewczyna usiadła i zaczęła płakać w kącie jak mała dziewczynka.
- Hej, nie płacz. Posłuchaj zabierzemy cię stąd. Nikt cię nie skrzywdzi, obiecuję. Pójdziesz z nami? - Mel nie dawała za wygraną. Widać bardzo chciała pomóc tajemniczej nieznajomej.

Dziewczyna kiwnęła głową i otarła łzy.
Wstała.Jej pobrudzona krwią krótka koszula nocna przywierała do  ciała.Widać bardzo długo tu była.
Zaczęliśmy iść w kierunku samochodów.Nieznajoma przebierała swoimi bosymi stópkami po chodniku.Mel próbowała nawiązać z nią jakikolwiek kontakt,jednak dziewczyna nic nie mówiła.Wsiadła z moją przyjaciółką na tylne siedzenie i zasnęła w jej objęciach,gdy byliśmy w połowie drogi.
-To gdzie teraz jedziemy?-zapytałem patrząc wyczekującą na Melisse.
-Do mnie.-odpowiedziała.
-Jak to?Do domu?-zdziwił się Niall.
-Tak.Moja mama powinna ją obejrzeć.
-I co jej powiesz?-wtrąciłem.-Mamo tą dziewczynę znaleźliśmy w nawiedzonym domu.
-Mhmmm mniej więcej.Moja mama to zrozumie.
-Tak.Oczywiście.-mruknął blondyn.
-A waszym zdaniem co powinniśmy zrobić?!-zdenerwowała się.-Zostawić ją tam?!
Zamilkliśmy.Dojechaliśmy do domu Mel.W salonie na kanapie siedziała mama.

-No gdzie wy...?-urwała gdy zobaczyła z kim wchodzimy.-Jezusie przenajświętszy.-załamała ręce i podeszła bliżej.-Kto to?
-Nie wiemy.-odparła Mel.-Znaleźliśmy ją.Nie mogę powiedzieć tobie więcej bo sama nic nie wiem.Pomożesz nam?
-Oczywiście skarbie.
-Posłuchaj.-zwróciła się Mel do dziewczyny.-To jest moja mama,pomoże tobie.Nie bój się jej.
Popatrzyła na nią.
Matka Mel zabrała ją do gabinetu.Była lekarzem jednak bardzo interesowała się również psychologią.Nawet nie źle jej to szło.Czekaliśmy w salonie i wymienialiśmy się swoimi sugestiami.
-Jak myślicie skąd się tam wzięła?-zagadnął Zayn.
Odpowiedziała mu cisza.
Nagle wyszła mama Mel.
-I co?-poderwała się z miejsca jej córka.
-Ma bardzo głębokie ślady na nadgarstkach,prawdopodobnie od noża.Kilka razy ktoś gryzł ją do krwi.Dzieciaki.-zdjęła rękawiczki.-Skąd ją wytrzasneliście?
-Może u nas zostać?-spytała.
-Nawet powiedziałabym że musi.Dałam jej silne leki uspokajające i nasenne.Jest bardzo osłabiona i wyziębiona.
-Możemy się z nią zobaczyć?-zapytałem.
-Śpi.-odparła.-Dajcie jej odpocząć.

KONIEC ROZDZIAŁU 4
W kolejnym rozdziale dowiemy się czego dowiedzą się nasi bohaterowie od tajemniczej nieznajomej oraz co wydarzy się pomiędzy Mel a Harrym....



poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 3 " Niesamowite odkrycie"

*Oczami Harrego*
-Ten dom był ostatnim miejscem w którym chciał bym się znaleźć. - mówił Niall, kiedy siedzieliśmy u mnie w domu. Mel była cała roztrzęsiona i od dłuższego czasu nic nie mówiła. Zalewała się łzami. Próbowaliśmy ją pocieszyć, jednak kiepsko nam to szło. Właśnie od tej chwili zacząłem się zastanawiać czy nie przydała by się jej jakaś przyjaciółka. Dziewczyny z dziewczynami inaczej ze sobą rozmawiają. Mel zawsze zapewniała, że Zayn czasami jej ją zastępuje. Traktowałem ją jak siostrę i obiecałem sobie, że zawsze będę jej pomagał i miałem zamiar dotrzymać tej obietnicy.
- Chcecie dzisiaj u mnie spać? - spytałem pocierając plecy Mel.
- A mamy jakieś inne wyjście? - prychnął Louis. - Do domu nie chce mi się wracać.
- Zajmuje pokój gościnny! - krzyknął Niall, wybiegając z pokoju.
- Spadaj! - odkrzyknął Louis i wybiegł za blondynem.
Zamknąłem drzwi na klucz by pogadać na osobności z Mel.
- Dobra. - usiadłem na przeciwko niej. - Mów o co chodzi.
- O nic. - westchnęła i spojrzała na coś za mną. Odwróciłem głowę. Nikogo w pokoju nie było. - I tak mi nie uwierzysz.
- Nie uwierzę, jeżeli mi nie powiesz.
- Jestem zmęczona, Harry.
- W porządku. - pokiwałem głową. - Pogadamy jutro.
Pocałowałem ją w czoło i chciałem już wyjść, gdy zawołała.
- Harry?
- Hmmm? - odwróciłem się.
Leżała już pod kołdrą.
- Zostaniesz ze mną? - spojrzała na mnie.
- Pewnie, mała. - uśmiechnąłem się i położyłem obok niej. Brunetka wtuliła się w mój bok jak dziecko. 

*Dwa dni później*
W domu u Zayna jak zawsze panował nieład. Siedzieliśmy w salonie i gadaliśmy o domu, którego chyba nikt by nie polubił.
- Czytałam że mieszkała tam kiedyś dziwna rodzina. - powiedziała Mel.
- Dziwna? - dopytywał się Liam.
- Tak. Wiele osób mówiło że do mieszkającej tam kobiety przyprowadzano dzieci, w które rzekomo wstępował szatan. Była bardzo skuteczna, lecz zawsze po kilku dniach dziecko umierało.
- Być może je katowała. - wtrąciłem.
- Nie wiem, Harry. Być może masz rację.
- Ej, posłuchajcie! To może być bardzo ciekawe doświadczenie. - zaczął Zayn. - Jest dzień. Może tam pojedziemy i zbadamy ten cały nawiedzony dom? Bo to nie może być prawda żeby w nim straszyło.
- No nie wiem, Zayn...To nienajlepszy pomysł. - mruknęła Mel ze strachem w oczach.
- No weź. -namawiał ją dalej. - Przecież nie będzie tak strasznie.
- Dobra. Zgoda. Ale jedźmy tam jak najszybciej.
Były pomruki nie zadowolenia jednak wszyscy zebrali w sobie resztkę odwagi i pojechaliśmy pod mroczny dom.Dom wyglądał tak samo ponuro jak w nocy.
- Dobra mieliście racje. Ten. Dom. Jest. Upiorny. - przyznał Zayn kiedy weszliśmy na posesje.
- Nawet Keviny tu nie latają. - zauważył Louis.
Cicho weszliśmy po kamiennych schodach. Drzwi znów same się otworzyły. Zayn wszedł jako pierwszy. Gdy znalazłem się w środku zauważyłem, że coś jest nie tak. Na środku przedpokoju stało drewniane krzesło. Obok niego leżały zakrwawione sznury.
- Dobra... Tego tu nie było. - odezwał się Niall.
Chociaż na zewnątrz była piękna pogoda w domu panował mrok. Mel odłączyła się od reszty grupy i podeszła do ostatnich drzwi po prawej stronie. Przyłożyła ucho do nich i nadsłuchiwała.
- Co jest? - zapytałem.
- Ććśśśś. - położyła palec na ustach.
W pewnym momencie nacisnęła klamkę, a drzwi zaskrzypiały. Pokój wyglądał na małą sypialnię. Duże łóżko z baldachimem, kominek dość pokaźnych rozmiarów, toaletka oraz duża szafa.
- Aaaaaaa! - wrzasnął na cały głos Louis z pokoju obok.
Wybiegliśmy jak poparzeni. Louis stał przy komódce z czymś w ręku.
- Co je... - zacząłem jednak po chwili zauważyłem co się stało.
Na komodzie leżał zakrwawiony nóż, obok niego kruk lub inny ptak a na ścianie napis: "WYNOCHA!"
Był świeży, gdyż litery jeszcze ociekały.
Po chwili przybiegła reszta naszych przyjaciół. Byli tak samo przerażeni jak my. Nagle w pokoju obok coś huknęło. Mel odważnie ruszyła sprawdzić co to było, a my razem z nią.
- Ten dźwięk dochodzi z... - podeszła do szafy.
- Na pewno tego chcesz? - dopytywałem się.
- Tak. - pociągnęła za drzwiczki.
To co tam zastaliśmy zszokowało nas wszystkich.
-No...Tego się nie spodziewałem.-powiedziałem odgarniając włosy z oczu.


W następnym rozdziale dowiemy się co znajdowało się w szafie i czego dowiedzą się nasi bohaterowie...

Prrzy tym rozdziale pomagała mi moja najukochańsza przyjaciółka...

sobota, 26 października 2013

Rozdział 2 "Lustro"

*Oczami Mel*
Niepewnym krokiem zaczęliśmy zmierzać w kierunku domu. Pchnęliśmy zardzewiałą furtkę.
-Nie podoba mi się tu.-powiedział Niall.
-Nie pękaj!Gorsze rzeczy widziałeś.-odpowiedział mu Harry.
-Tak ciebie biegającego po domu.-otrząsnął się.-Nago.
Próbowałam to sobie wyobrazić ale nie potrafiłam i nie chciałam.
Nagle zerwał się porywisty wiatr.Po moim ciele przeszły ciarki.Weszliśmy po kamiennych schodach i lekko zapukaliśmy do drzwi ,które same się otworzyły.
-Halo?-spytałam nie pewnie robiąc pierwszy krok.W domu było cicho jak w grobie.Hol ledwo oświetlały dwie lampy.Pozdzierane ściany świadczyły o tym że nikt od dłuższego czasu tu nie bywał.Kiedy tylko weszliśmy dalej drzwi za nami zamknęły się z hukiem.Wszyscy podskoczyliśmy.Louis próbował je otworzyć.Ciągnął za klamkę to w lewo to w prawo.
-Zatrzasnęły się.-stwierdził poddając się.
-Okey to jest dziwne.-zaczął panikować blondyn.-A jak stąd nie wyjdziemy?!Utknęliśmy!
Przewróciłam oczami i dałam Niallowi w twarz.
-Uspokój się.-przytrzymałam go za policzki.-Okey?Spokojnie.-przytuliłam go.
-Dzięki.-odparł.-Tego mi było trzeba.
Uśmiechnęłam się i pchnęłam pierwsze drzwi od prawej strony.Znalazłam się w jakieś pustej sali z lustrem po środku.Podeszłam bliżej.Było ozdobione przy brzegach i trochę popękane.Jedne z kawałka prawie odpadło.Dotknęłam go i w ułamku sekundy zobaczyłam w odbiciu postać o połowie twarzy ukrytej pod metalową maską.Wrzasnęłam z przerażenia i upuściłam szkło przez co lekko rozcięłam sobie rękę.
-Co się stało?-przybiegł Harry.
-Nie wiem...mruknęłam.-Tam.-wskazałam na miejsce gdzie widziałam ową postać.-Nie ważne.Musiało mi się przewidzieć.
Zaczęłam coraz mniej darzyć to miejsce sympatią.
Nieoczekiwanie na górze rozległ się głośny huk.Tak jak by ktoś zrzucił coś ciężkiego na podłogę.  
-Harry ja chce stąd wyjść.-krzyknęłam tracąc opanowanie.
-Okey,tylko spokojnie.-powiedział i pociągnął mnie w stronę holu.Znów doznałam szoku.Przy schodach stała dziewczyna ubrana w cienką sukienkę z nieznanej mi tkaniny.Jej twarz zakrywała grzywka.Jej usta zdobiły ciemne szwy.
Zabrakło mi tchu.Wyminęłam Harrego i pociągnęłam za klamkę,która cudem otworzyła drzwi.Niall, Harry i Louis wbiegli zaraz po mnie.Byłam przerażona i chyba nie tylko ja...


KONIEC ROZDZIAŁU DROGIEGO...

W następnym przyjaciele zrobią coś niewyobrażalnie lekkomyślnego...
Co?
Też chciała bym to wiedzieć :) 

Przepraszam że dzisiaj tak krótko ale jestem chora i z moim okiem coś jest nie tak :* Przepraszam :)  

piątek, 25 października 2013

Rozdział 1 "Nowy początek"

*Oczami Mel*
Siedziałam w domu przygotowując wypracowanie na angielski.Tata siedział w pracy a mama krzątała się w kuchni szykując obiad.Nagle na biurku mój telefon zaczął wibrować.Zeskoczyłam z parapetu i odebrałam:
-Hej,dzwoniłaś?-usłyszałam głos Harrego. W tle słychać było słychać głośną muzyke Coldplay.-Przepraszam nie słyszałem.
-Nie nic się nie stało.Znalazł byś trochę czasu?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Pewnie.O co chodzi?
-Nie mogę napisać tego eseju z angielskiego.Pomożesz mi?
-Pewnie.Będę za dwadzieścia minut.-powiedział i odłożył słuchawkę.
Co noc dziękowałam Bogu za takiego przyjaciela.Oczywiście nie tylko z Harrym łączyły mnie więzi przyjaźni.Z Louisem mogłam porozmawiać na każde tematy, Liam dawał świetne rady,Niall umiał mnie pocieszać jak nikt inny a Zayn dawał porady w sprawie ubioru.W szóstkę byliśmy najlepszymi przyjaciółmi na zawsze.Mogliśmy na siebie liczyć bez względu na wszystko.
 Ogarnęłam w pokoju by Harry nie potknął się o żadne z moich rzeczy co często mu się zdarzało.Raz nawet skręcił sobie kostkę więc wole nie ryzykować.Napisałam SMS'a do swojej koleżanki ,która urządzała tego wieczoru imprezę w jednym ze swoich domów ,gdy rozległ się dźwięk dzwonka.Szybko zbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi.
-Cześć młoda.-ściskał mnie Harry z bananem na twarzy.Na głowie miał czarną czapkę.Wiedziałam co to oznaczało.
-Z kim spałeś?.-zaśmiałam się i wpuściłam Loczka do środka.
-Z nikim!-oburzył się.-Jesteś jak Louis.
Weszliśmy do kuchni.
-O Harry!-ucieszyła się moja mama.- Jak miło cię widzieć.Co u Ann?
-Wszytko w porządku.Kazała panią pozdrowić.-odpowiedział ciepło.
Moja mama rozpromieniła się jeszcze bardziej.Bardzo lubiła zarówno Harrego jak i jego rodzinę.
-Zostaniesz u nas na obiad?-spytała.
-Nie chcę robić kłopotu.-odparł grzecznie.
-Jaki to tam kłopot.-machnęła ręką.-Będzie indyk.
-O to się skusze.-zaśmiał się i pociągnął mnie za rękę.
Wróciliśmy do mojego pokoju.Harry nie mógł powstrzymać się od komentarza.
-O cholera!Posprzątałaś ty!
-Zamknij się!-uderzyłam go lekko w pierś.
-Uważaj bo coś mi złamiesz!-oburzył się.-Kruszynko...-dorzucił.
-Przegiąłeś!-rzuciłam się na niego tak że wylądowaliśmy na łóżku.Najpierw to ja byłam pod nim a później on. Śmialiśmy się od ucha do ucha,zapominając o Bożym świecie.
-Ale przyznaj że z kimś spałeś.-powiedziałam gdy byłam nad nim czego za pewnie nie lubił.
-Tak.-przyznał.-Z Lou.
-Co?-zdziwiłam się.
-Przecież żartuje Mel.-zaczął się śmiać.-Szkoda że nie widziałaś swojej miny.
-Jesteś okropny Styles!-położyłam się obok niego i odwróciłam plecami.
-Oj przepraszam...-przytulił się do mnie.
-Grrr!
-Co?
-Na ciebie nie można się gniewać i to mnie denerwuje!-odwróciłam się do niego.Nasze twarze prawie się stykały.Zrobiło się trochę niezręcznie.-To co piszemy ten esej?-przerwałam to.

*Wieczorem*


Dochodziła już szósta."Czas się szykować" powiedziałam sobie. Harry razem z Niallem i Louisem mieli przyjechać po mnie o siódmej.Poszłam się wykąpać i w ręczniku podeszłam do szafy.Przekopałam całą szafę.Wybrałam z niej to <KLIK>.Nie lubiłam się stroić. Zrobiłam makijaż <KLIK>. Wpakowałam do torebki najważniejsze rzeczy i byłam gotowa.Dostałam SMS'a od koleżanki z dokładnym adresem imprezy i zeszłam do kuchni gdzie mama sprzątała.

-Jak wyglądam?-spytałam robiąc obrót wokół własnej osi.
-Ślicznie.Harry będzie miał czym pocieszyć swoje oczy,ale...-podeszła do mnie.-Nie da się tej koszuli bardziej rozpiąć?-zaczęła majstrować przy guziku mojej koszuli.
-MAMO!-oburzyłam się.-Harry to tylko mój przyjaciel.
-Jasne,jasne.
Chwilę później ktoś zapukał do drzwi.Poszłam otworzyć.
-Wow.-skomentował Hazz.-Idziemy?
-Tak.-odpowiedziałam.
-Mel masz prezerwatywy jak by coś?!-krzyknęła mama z kuchni.
-MAMO!-zawstydziłam się a Harry tłumił w sobie śmiech.
-No co ja tylko uprzedzam.-odparła a ja zamknęłam drzwi.
Kiedy mijaliśmy furtkę Loczek zapytał:
-Ale masz te gumki czy nie?
-Pieprz się z Louisem Styles!-warknęłam wsiadając na tylne siedzenie samochodu.Przywitałam się z Niallem i Lou.Podałam adres Harremu i w spokoju pojechaliśmy.W aucie pachniało przepięknymi perfumami Hazzy które wprost kochałam.
Mijaliśmy jedną ulicę,później drugą i kolejną aż trawiliśmy do dziwnej dzielnicy. Latarnie ledwo oświecały ulicę.
-Dom 666...-mruczał pod nosem brunet.
Zatrzymaliśmy się. Dom przyprawiał o ciarki. Wyglądał jak z filmów.



-To na pewno tu?-spytał przerażony Niall.
-Tak.Adres się zgadza.-odpowiedziałam wysiadając z auta.
-Rodzice Angeliny mieli kaprys żeby kupić taki dom...-stwierdził Louis.-To co idziemy?-pośpieszył nas...


KONIEC ROZDZIAŁU PIERWSZEGO...

W drugim dowiemy się jaką niespodziankę zastaną w środku nasi bohaterowie...





Prolog...

Ta tajemnica nie miała ujrzeć światła dziennego...
Jednak los chciał inaczej...
Szóstka przyjaciół ,związana ze sobą na dobre i złe ,dokonuje niezwykłego odkrycia...
Nic nie będzie już takie jak kiedyś...
To czego się dowiedzą zmieni ich życie...
Doprowadzi do łez...
Rozpaczy...
Odkryją siebie na nowo...


Harry 



Mel 


Niall

Louis 

Liam 

Zayn

Poznają tajemnice starego domu...
Jak i swoje własne...

Czy to zmieni coś między nimi?

Może zdarzy się jakaś tragedia?


Czytajcie:
childrenofdarkness-1-d.blogspot.com