- Hej. Nic ci nie zrobimy. - mruknęła coś pod nosem i odsunęła się od nas.
- Co powiedziałaś?
- Ona was zabije... - odparła cicho podnosząc wzrok.
- Ale kto? - dopytywała się Mel.
- Melisso, chodź. Zabierzemy ją stąd. - złapałem ją za ramię.
Dziewczyna pokiwała głową i wstała.
- Posłuchaj mnie. Zabieramy cię stąd. - chciałem wziąć ją na ręce, jednak ta wyskoczyła z szafy jak poparzona.
- Zo.. zostawcie mnie. - syknęła po czym dodała szeptem. - Ona mnie znajdzie, znajdzie mnie wszędzie. - z kącika jej oka zaczęła płynąć krew.
Wszyscy byliśmy zszokowani. W głowach krążyło zapewne tyle pytań. Nagle dziewczyna usiadła i zaczęła płakać w kącie jak mała dziewczynka.
- Hej, nie płacz. Posłuchaj zabierzemy cię stąd. Nikt cię nie skrzywdzi, obiecuję. Pójdziesz z nami? - Mel nie dawała za wygraną. Widać bardzo chciała pomóc tajemniczej nieznajomej.
Dziewczyna kiwnęła głową i otarła łzy.
Wstała.Jej pobrudzona krwią krótka koszula nocna przywierała do ciała.Widać bardzo długo tu była.
Zaczęliśmy iść w kierunku samochodów.Nieznajoma przebierała swoimi bosymi stópkami po chodniku.Mel próbowała nawiązać z nią jakikolwiek kontakt,jednak dziewczyna nic nie mówiła.Wsiadła z moją przyjaciółką na tylne siedzenie i zasnęła w jej objęciach,gdy byliśmy w połowie drogi.
-To gdzie teraz jedziemy?-zapytałem patrząc wyczekującą na Melisse.
-Do mnie.-odpowiedziała.
-Jak to?Do domu?-zdziwił się Niall.
-Tak.Moja mama powinna ją obejrzeć.
-I co jej powiesz?-wtrąciłem.-Mamo tą dziewczynę znaleźliśmy w nawiedzonym domu.
-Mhmmm mniej więcej.Moja mama to zrozumie.
-Tak.Oczywiście.-mruknął blondyn.
-A waszym zdaniem co powinniśmy zrobić?!-zdenerwowała się.-Zostawić ją tam?!
Zamilkliśmy.Dojechaliśmy do domu Mel.W salonie na kanapie siedziała mama.
-No gdzie wy...?-urwała gdy zobaczyła z kim wchodzimy.-Jezusie przenajświętszy.-załamała ręce i podeszła bliżej.-Kto to?
-Nie wiemy.-odparła Mel.-Znaleźliśmy ją.Nie mogę powiedzieć tobie więcej bo sama nic nie wiem.Pomożesz nam?
-Oczywiście skarbie.
-Posłuchaj.-zwróciła się Mel do dziewczyny.-To jest moja mama,pomoże tobie.Nie bój się jej.
Popatrzyła na nią.
Matka Mel zabrała ją do gabinetu.Była lekarzem jednak bardzo interesowała się również psychologią.Nawet nie źle jej to szło.Czekaliśmy w salonie i wymienialiśmy się swoimi sugestiami.
-Jak myślicie skąd się tam wzięła?-zagadnął Zayn.
Odpowiedziała mu cisza.
Nagle wyszła mama Mel.
-I co?-poderwała się z miejsca jej córka.
-Ma bardzo głębokie ślady na nadgarstkach,prawdopodobnie od noża.Kilka razy ktoś gryzł ją do krwi.Dzieciaki.-zdjęła rękawiczki.-Skąd ją wytrzasneliście?
-Może u nas zostać?-spytała.
-Nawet powiedziałabym że musi.Dałam jej silne leki uspokajające i nasenne.Jest bardzo osłabiona i wyziębiona.
-Możemy się z nią zobaczyć?-zapytałem.
-Śpi.-odparła.-Dajcie jej odpocząć.
KONIEC ROZDZIAŁU 4
W kolejnym rozdziale dowiemy się czego dowiedzą się nasi bohaterowie od tajemniczej nieznajomej oraz co wydarzy się pomiędzy Mel a Harrym....

